sobota, 3 października 2009
Śladami Wołodyjowskiego
Po nocy w pociągu, pełnej wrażeń i promili, ciężko było się skupić na podziwianiu piękna Czerniowców. Miasto wyróżnia sie na tle innych przede wszystkim czystością i bardzo dobrym stanem dróg i kamienic.

"Pijane wieże" cerkwii to jeden z symboli miasta...
Drugim jest okazały gmach uniwersytetu.
Niezwykle malowniczo położony nad wysokimi brzegami Dniestru zamek w Chocimiu był świadkiem wielu istotnych dla Polski wydarzeń historycznych.


Znany z "Trylogii" zamek w Kamieńcu Podolskim to perełka fortyfikacji, zachowana do dnia dzisiejszego w idealnym stanie.
Jedyna droga do zamku, otoczonego płynącymi w dole wodami rzeki Smotrycz, wiedzie Mostem Tureckim.
czwartek, 1 października 2009
Lwów
Na pierwszy ogień poszedł Lwów - miasto, o którym każdy, kto je zobaczył, wyraża się w samych superlatywach. Nie mieliśmy więc innego wyjścia jak tylko sprawdzić to na własnej skórze. Dawna stolica Galicji nie była jednak dla nas specjalnie gościnna, jakby testując naszą wytrzymałość, przywitała nas najpierw wichurą wzbijającą w powietrze tumany kurzu niczym podczas burzy piaskowej, potem gwałtowną burzą z ulewnym deszczem, a kiedy udało nam się w końcu wsiąść do tramwaju, to jeszcze mandatem za brak biletu za bagaż. W efekcie do hostelu dotarliśmy zmęczeni, przemoczeni i brudni ze strugami błota spływającymi po naszych twarzach. Potem było jednak już tylko lepiej. A kiedy trzy dni później wsiadaliśmy do nocnego pociągu do Czerniowiec, wiedzieliśmy, że do Lwowa koniecznie musimy jeszcze wrócić.
... z jeszcze piękniejszymi dziedzińcami.

Niestety nie wszystkie podwórka są w równie dobrym stanie. Większość jest bardzo zaniedbana i zniszczona.


Auta jeżdżące po ukraińskich drogach to w zasadzie przekrój przez całą historię motoryzacji.













I tak oto pierwszy przystanek w naszej podróży dobiegł końca. We Lwowie spędziliśmy cudowne trzy dni i przyszedł czas aby ruszyć dalej. Rano obudzimy się w Czerniowcach. Wcześniej jednak czeka nas jeszcze kilkugodzinna impreza w pociągu ze świeżo poznanymi Ukraińcami - współtowarzyszami podróży. Postawione na stoliku bułeczki, kanapki, suszone ryby i (przede wszystkim) wódki szybko znikały, a na ich miejsce pojawiały się nowe. Wreszcie całe zapasy musialy się skończyć, a my poszliśmy spać.
Rynek - serce starego Lwowa otoczony przepięknymi kamienicami ...
Kresy, Stepy Akermanu i inne opowieści czyli wakacje na Ukrainie
Z końcem września przyszedł wreszcie czas na długo wyczekiwany i w pełni zasłużony urlop. Na zapleczu Galerii Krakowskiej (czyli tzw. dworcu Kraków Główny) wsiedliśmy więc w pociąg i z godzinnym opóźnieniem ruszyliśmy na wschód.
O tym co się działo i co widzieliśmy po drodze opowiemy już wkrótce.
O tym co się działo i co widzieliśmy po drodze opowiemy już wkrótce.
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Kazimierz Dolny i Janowiec nad Wisłą
W sierpniowy weekend wybraliśmy się do Kazimierza Dolnego na ślub kuzyna. Ceremonia miała miejsce w, położonym u stóp Wzgórza Zamkowego, zabytkowym kościele farnym. W tym czasie miasto przeżywało prawdziwe oblężenie turystów- kinomanów, ze względu na trwający właśnie Festiwal Filmu i Sztuki DWA BRZEGI. Pomimo obecnych na każdym kroku tłumów miasteczko przepojone jest artystyczną atmosferą; co krok mijaliśmy galerie oraz przytulne kawiarnie, a piękna słoneczna pogoda zachęcała do spacerów brzegiem Wisły. Ogromne ilości odwiedzających nie odebrały Kazimierzowi Dolnemu specyficznego uroku małego, prowincjonalnego miasteczka.
W kościele farnym tuż po ślubie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)